default-logo
FacebookBIP
Kontakt

tel/fax: (81) 86 67 900

biuro@sobieszynbrzozowa.pl

slider1020_wojskowa1
slider1020_policyjna2
slider1020_szkola2

it-klasa-wojskowait-klasa-wojskowait-ksztalcenie-zawodowe

13
WRZ
2017

Podniebne przygody uczniów „od Kickiego”

Comments : Off

W obozie trwającym od 14 do 18 sieDSC_0589rpnia 2017 wzięło udział 28  uczniów ZS Kickiego, z czego troje w formie nagrody Dyrektora Szkoły za najlepsze wyniki w nauce. Już piąty rok z kolei nasi uczniowie „zdobywali przestworza” pod okiem instruktorów Aeroklubu Lubelskiego w Radawcu. Po trwającym dwa dni kursie teoretycznym zakończonym egzaminem i przygotowaniu naziemnym cała grupa przeszła do szkolenia praktycznego. Nasi skoczkowie mogli oddać od jednego do pięciu skoków. Skakaliśmy z wysokości 1000m ze spadochronami otwieranymi przez linę desantową – tak, jak to robią wojskowi spadochroniarze. Wszystko odbyło się zgodnie z planem. Nikt nie zrezygnował stając w drzwiach samolotu, wszyscy lądowali w wyznaczonym rejonie lotniska. Otrzymaliśmy pochwałę od prowadzącego szkolenie za dobre przygotowanie i zachowanie w powietrzu Tradycyjnie wraz z uczniami „wypadł” z samolotu (szkolony odrębnie) opiekun grupy – Romuald Witamborski.

 

Po szkoleniu powiedzieli:

Paulina Laskowska: Z mojej strony mogę powiedzieć, że to było przeżycie nie do opisania. To po prostu trzeba zrobić! Znaleźć w sobie tyle odwagi żeby wyskoczyć z samolotu, który znajduje się 1000 metrów nad ziemią to jest dopiero coś. Pamiętam jak przed pierwszym skokiem wszyscy byliśmy strasznie zestresowani i nie mogliśmy doczekać się aby mieć to już za sobą. Pierwsze dni na obozie spadochronowym składały się głównie z teorii. Następnie uczyliśmy się w praktyce jak postępować w sytuacjach awaryjnych. 3 dnia obozu wszyscy pisaliśmy egzamin, który miał zadecydować o tym kto odda swoje pierwsze skoki. Myślę, że warto się uczyć i móc przeżyć to co my wszyscy. Taka dawka adrenaliny tylko na Brzozowej!

Klaudia Abramczyk: W tegoroczne wakacje dokładnie 14 sierpnia odbyłam szkolenie spadochronowe po czym dwa dni później w raz z całą grupą z naszej szkoły wylecieliśmy na 1000m. W głębi serca baliśmy się. Gdy podeszłam do drzwi w samolocie i spojrzałam w dół myślałam, że nie dam rady wyskoczyć ale po sygnale „skok” od „wyrzucającego” zamknęłam oczy i wyskoczyłam po kilku sekundach poczułam cofnięcie spojrzałam w górę a spadochron był już otwarty, w tym momencie poczułam ulgę i wielką radość, że spełniłam swoje największe marzenie. Widoki były niesamowite za pierwszym, drugim i trzecim lotem, mimo strachu skoczyłabym kolejny raz i mam nadzieję, że uda mi się pojechać do Aeroklubu Lubelskiego kontynuować to co zaczęłam. Było super.

Aleksandra Latuszek: Skakanie ze spadochronem było jednym z moich największych marzeń, gdy dowiedziałam się że je spełnię oszalałam że szczęścia. Jadąc samochodem do Radawca nie mogłam powstrzymać uśmiechu. Bałam się odkąd postawiłam nogę na terenie Aeroklubu. W dzień gdy oddaliśmy pierwsze skoki byłam tak podekscytowana, że nic z niego nie pamiętam. Najgorzej mi było wyskoczyć z samolotu. Gdy podeszłam do drzwi pomyślałam : jak ja mam skoczyć, przecież tam nic nie ma? Z tyłu głowy usłyszałam komendę : skok. Skoczyłam. Bez zawahania. Pierwsze wrażenie? Boże, jak pięknie. Widoki były niesamowite i zapierały dech w piersiach. W momencie gdy zbliżałam się do lądowania usłyszałam głos w krótkofalówce, że wszystko w porządku i że mam lądować. Zapomniałam o złączeniu nóg przy pierwszym lądowaniu i uderzyłam lekko głową o ziemię. Nie czułam nic. Podniosłam się i zaczęłam się śmiać, powiedział sobie że to pierwszy, ale na pewno nie ostatni raz. Za drugim i trzecim skokiem najtrudniej było w samolocie. Ale gdy wyskoczyłam strach minął. Szkolenie spadochronowe było najlepszym momentem tych wakacji. Chcę to powtórzyć.

Wojciech Majek: W Radawcu oddałem kolejne trzy skoki w karierze, które szkoła podarowała mi w nagrodę za bardzo dobre wyniki w nauce. W tym roku już jako nieco bardziej doświadczona osoba udzielałem pewnych rad moim kolegom, które myślę że były przydatne. Poza tym jestem bardzo zadowolony z moich skoków które moim zdaniem wychodziły mi znacznie lepiej niż w tamtym roku, a szczególnie lądowania. W te wakacje skakaliśmy w inny sposób niż rok temu. Technika opuszczenia samolotu była praktycznie taka sama jak w przypadku spadochroniarzy polskiej armii. Dodatkowo zapewniała nam większe bezpieczeństwo podczas skoku i pozwalała nam uniknąć części awarii związanych z tzw. pilocikiem, elementem, który w tym roku został usunięty z naszych spadochronów. Wrażenia znowu były niesamowite i nadal czuję niedosyt, a w niedalekiej  przyszłości planuję kolejne skoki.

Informację o szkoleniu opracował Romuald Witamborski

Relacje uczniowskie zebrał i opracował Wojciech Niedziółka

 

 

fot. Agnieszka Styczyńska

fot. Romuald Witamborski

galerie-slide-content2